Wychodząc ze strefy komfortu

Strefa komfortu (ang. comfort zone) – obecnie brzmi, jak najgorsza obelga. Wychodzenie poza nią stanowi wręcz obowiązek. Zmiany, rozwój, stawianie sobie coraz to nowych celów – tego oczekuje od nas świat. Opuszczanie strefy komfortu wydaje się być gwarancją udanego życia, szczególnie na gruncie zawodowym, ale nie tylko.

Wyrażenie strefa komfortu budzi u mnie zarówno pozytywne, jak i negatywne skojarzenia. Z jednej strony mamy bezpieczeństwo, spokój, brak stresu, przewidywalność, brak nieprzyjemnych bodźców. Jednym słowem komfort. Jest miło, jest przyjemnie, człowiek czuje się dobrze. Co więc w tym złego?

Z drugiej strony strefa komfortu to również strach, lenistwo, bierność, ograniczenie. Niechęć do jej opuszczenia uniemożliwia dalszy rozwój i skazuje nas na tkwienie w miejscu. A kto stoi w miejscu, ten się cofa, bo świat nie stoi, tylko wciąż idzie do przodu.

Wychodzenie ze strefy komfortu jest teraz bardzo modne. A z modą trzeba ostrożnie. Ja zdecydowanie preferuję stary, dobry złoty środek. Mając do wyboru drastyczne zmiany i powolne rozszerzanie granic, raczej wybiorę to drugie. Moim zdaniem nie ma nic złego w strefie komfortu. O ile nie pozostajemy w niej zbyt długo. Człowiek, żeby się rozwijał musi podejmować wyzwania regularnie. Niekoniecznie bezustannie.

Nowy blog na wordpressie i własna domena to jest właśnie moje wyjście ze strefy komfortu. Nosiłam się z tym zamiarem już od dłuższego czasu, ale na samych rozmyślaniach się kończyło. Dlatego warto mieć obok siebie osoby, które czasami troszeczkę nas wypchną poza naszą comfort zone. Z tego miejsca chciałabym Ci podziękować tatusiu. Ten blog z własną domeną (do tej pory pisałam na abakercja.blogspot.com) to mój prezent na urodziny.

 

5 Replies to “Wychodząc ze strefy komfortu”

  1. no dla mnie tez właśnie wychodzenie ze strefy komfortu takie za bardzo modne się stało, umiar we wszystkim dobrze działa, chociaz czasem chyba trzeba odrobiny szaleństwa i odwagi 🙂

  2. Dużo racji w tym, co napisałaś. Ja również najbardziej lubię zasadę złotego środka. Teraz jest duża presja na sukces, co dla mnie jest jakąś paranoją. Tym bardziej, że dla każdego sukces jest czymś innym. Jednak uważam, że tkwienie w miejscu i nie zmienianie niczego we własnym życiu to droga donikąd. Powinniśmy ciągle uczyć się nowych rzeczy, tyle że w swoim tempie 🙂

  3. Moje wyjście ze strefy komfortu to będzie również przeniesienie bloga na swoją domenę 😉

Comments are closed.