Wielozadaniowość jest ok

Wielozadaniowość (multitasking) nazywana również podzielną uwagą to nic innego, jak robienie wielu rzeczy w jednym czasie. Brzmi nieźle. Dlaczego więc tak kiedyś ceniona wielozadaniowość, teraz stała się złą strategią?

Zawsze lubiłam czytać przy jedzeniu. I oglądać telewizje podczas odrabiania zadań domowych. W szkole potrafiłam jednocześnie notować z tablicy i planować kolejne wpisy na blogu. I nigdy nic mi nie kolidowało. Wielozadaniowość była cechą bardzo pożądaną, kluczem do sukcesu i sposobem na oszczędność czasu.

Teraz wszystko się zmieniło. Internet i gazety donoszą, że multitasking to mit, błąd, złudzenie i się nie sprawdza. Że wielozadaniowość jest dla komputerów, a nie dla ludzi. Razem z minimalizmem przyszła moda na mindfulness czyli całkowite zaangażowanie w jedną rzecz. Też fajna idea, nie powiem, że nie.

Moim zdaniem wcale nie musimy wybierać pomiędzy jednym a drugim. Myślę, że warto korzystać z zalet obydwu tych strategii. Chyba, że komuś w którejś zdecydowanie coś nie pasuje. Wiadomo, nic na siłę. Jednak warto spróbować, bez uprzedzeń i bez wielkich nadziei, żeby samemu się przekonać, co się sprawdza, a co nie.

Gdybym miała powiedzieć, które podejście jest dla mnie lepsze, to chyba nie umiałabym wybrać. To zależy od czynności, konkretnej sytuacji i mojego nastroju. Czasami robię kilka rzeczy jednocześnie. Zdarza mi się również całkowicie skupić tylko na jednej.

Wielozadaniowość – zalety

Oszczędność czasu – robiąc kilka rzeczy naraz najczęściej zajmuje to znacznie mniej czasu, niż gdybyśmy każdą z nich chcieli robić osobno.

Urozmaicenie – skupianie się przez dłuższy czas na tylko jednym zadaniu może być nużące. Wykonując kilka różnych rzeczy zapewniamy sobie odmianę i zapobiegamy nudzie.

Wielozadaniowość – wady

Stres – im więcej zadań do zrobienia, tym większa presja i stres.

Pobieżne podejście – wykonując wiele działań naraz łatwo wpaść w pułapkę bylejakości, robienia rzeczy nieuważnie, mniej starannie i na pół gwizdka.

Problem z koncentracją – rozpraszamy naszą uwagę na kilka zadań. Każdemu przypada jakiś procent koncentracji, ale nie całość. A im mniejsza koncentracja, tym łatwiej o popełnienie błędu.

Strata czasu na przeskakiwanie pomiędzy zadaniami

Nawyk nie kończenia – zaczynając jedną rzecz, zazwyczaj staramy się ją możliwie szybko skończyć. Żeby zaliczyć, odfajkować i mieć z głowy. Natomiast kiedy zajmujemy się wieloma sprawami, łatwo zostawiać zadania nie skończone i zaczynać kolejne. Robi się z tego tylko bałagan.

Przytłoczenie nadmiarem zadań

Wolniejsze efekty i słabsza motywacja – szybciej skończyć jedną rzecz niż pięć jednocześnie. Opóźniający się rezultat końcowy może znacznie osłabiać motywację. Po trzech godzinach miałabym już zrobioną do końca jedną rzecz, a tymczasem mam dwie rozbabrane  w połowie i trzecią zaczętą.

 

Wad multitaskingu jest znacznie więcej, niż zalet. Ale to jeszcze nie przesądza o tym, że wielozadaniowośc jest zła. Nie jest. Trzeba tylko zachować ostrożność i rozsądek, bo łatwo się zatracić i narzucić sobie zbyt wiele obowiązków i za szybkie tempo. Nadmiar zadań, czasami nieistotnych i zbędnych – to jest prawdziwy problem. Nie sposób w jaki swoją pracę wykonujemy.

 

Multitasking w praktyce

Nie jestem mistrzem podzielnej uwagi, ale wiele rzeczy robię jednocześnie i dobrze mi z tym. Czytam podczas jedzenia. Bo lubię. I nie uważam, żebym przez to czerpała mniej radości z lektury i posiłku. Jest wręcz przeciwnie. Przyjemność z jedzenia dopełnia przyjemność z czytania. Idealnie. Nie zauważyłam też, żebym przez to zjadała więcej czy niedokładnie gryzła. Jest wręcz przeciwnie! Jem spokojnie, bo nie spieszy mi się do książki. Czytam uważnie, bo nie rozprasza mnie głód. Jem wolniej, bo jednocześnie czytam. Same zalety.

Spotkałam się z opinią, że lepiej nie ćwiczyć przed telewizorem. Że większą korzyść przynosi trening, jeżeli w stu procentach skupimy się na swoim ciele, mięśniach i oddechu. Nie wątpię. Tylko ja się wtedy szybko nudzę, łatwo zniechęcam, ciężko mi się zmotywować. Co innego, jeżeli gimnastyce towarzyszy jakiś serial. Ćwiczę i oglądam – mam dwa w jednym. Nie nudzę się, bo oglądam telewizję. Nie marnuję też godziny na głupawy serial, bo w tym samym czasie robię trening.

Mój facet najbardziej lubi rozmawiać ze mną na ważne tematy podczas grania na komputerze. Długo mnie to irytowało. Odbierałam to jako brak szacunku i zainteresowania. Nie rozumiałam, po co on w ogóle zaczyna do mnie gadać, skoro i tak nie zamierza rozmawiać, bo gra. Po kilku latach zrozumiałam, że jemu wręcz łatwiej jest skoncentrować się na rozmowie, kiedy zajmuje się czymś jeszcze, niż kiedy siedzi jak słup i gapi się w siedzącą jak słup mnie.

Wielozadaniowość jest ok. Nie demonizowałabym multitaskingu, co nie znaczy, że dla każdego i zawsze taki sposób działania będzie odpowiedni. Na pewno lepiej kierować się własnym doświadczeniem, niż nagłówkami gazet czy… blogów 😉

A Ty po której stronie barykady jesteś?

110 Replies to “Wielozadaniowość jest ok”

  1. Jestem Matką a chyba nikt inny jak matka np. Dwójki czy trójki dzieci jeszcze na etacie 😉 musi mieć mega podzielną uwagę. Czasem robi się klika rzeczy naraz, ja u Siebie nie widzę bylejakości ? Może to kwestia treningu. Pracę też mam taką że muszę zrobić dwie, trzy rzeczy naraz.

  2. Jako mama już prawie trójki dzieci wielozadaniowość to moje drugie ja. 🙂 Nie wyobrażam sobie jak można nie robić kilku rzeczy na raz przy dzieciach. Ciągle są jakieś zadania i obowiązki. 🙂

  3. Myślę, że o ile ćwiczenia przy telewizorze są ok, to przeskakiwanie z pisania maila (w pracy) na nagłe telefonowanie do kogoś w innej sprawie, by w międzyczasie jeszcze czytać coś innego jest już złym multitaskingiem…

  4. Zdecydowanie wielozadaniowość! Im więcej mam tym lepiej mi to idzie- w sensie przychodzą pomysły, ogarniam się no i czuje że żyję. Może nie jestem mistrzem i często coś umyka, ale nie umiem inaczej 😉

  5. Ja jestem w rozkroku 🙂 Z jednej strony widzę, jak zmęczona jestem robieniem wielu rzeczy na raz, ale paradoksalnie również zmęczona jestem jeśli robię jedną nudną rzecz, wiedząc ile innych spraw mogłabym załatwić. Dlatego pilnuję, że jeśli robię coś dużego kalibru, kiedy muszę się skupić i skoncentrować, by nic mnie nie rozpraszało. Ale jeśli sprzątam to śmiało mogę słuchać podcastu, jeśli stoję w kolejce mogę zaplanować co zrobić na obiad i co kupić itp

  6. Ha! Może zacznę ćwiczyć, jeżeli będę oglądać seriale? 😀

    A tak na serio, też słyszałam jakie to złe robić kilka rzeczy na raz. Moje życie jest jednak tak „skonstruowane” póki co, że cały czas robie coś podczas czegoś. Inaczej nie studiowałabym albo nie karmiła swojego dziecka 😀

  7. This condition is quite tied to the reproductive system and could have several causes for example a response to injury or abnormal blood flow within the testicles. Thus, if the muscles inside the penile area are relaxed, more blood will enter in the penis and a harder erection will occur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.