Balans i równowaga

Co jest w życiu najważniejsze? Zdrowie. Rodzina. Szczęście. Pieniądze. Sukces. Wiele rzeczy. Ilu ludzi, tyle może być odpowiedzi. Pozostaje tylko pytania, jak to osiągnąć. Jest wiele dróg, wiele sposobów, ale zawsze konieczna jest równowaga. Dosłownie i w przenośni.

Równowaga, którą utrzymujemy stojąc na dwóch nogach czy jadąc na rowerze. Równowaga kwasowo-zasadowa w organizmie. Równowaga pomiędzy czasem spędzanym na pracy, a odpoczynkiem. Jej zaburzenie w jakiejkolwiek dziedzinie bardzo utrudnia, a niekiedy nawet uniemożliwia funkcjonowanie.

Można to powiedzieć na wiele różnych sposobów. Raz na wozie, raz pod wozem (byleby nie do tyłu). Że po burzy zawsze wychodzi słońce, bo przecież nie może padać cały czas. Że po nocy zawsze następuje dzień. Że dusza nie znałaby tęczy, gdyby oczy nie znały łez (John V. Cheney). Brzmi to tak naiwnie i pseudo filozoficznie, ale to prawda i nie sposób zaprzeczyć. Życie składa się z dobrych i złych momentów, upadków i wzlotów, szczytów i dolin. Wszystko to razem tworzy taką sinusoidę. I zapewnia nam równowagę. Bez niej już dawno cały świat by się posypał. Bo co za dużo to niezdrowo.

Jakiś czas temu czytałam bardzo interesującą i inspirującą, a przy tym krótką i całkiem prostą w odbiorze książkę. Spencer Johnson i jego „Szczyty i doliny” to metaforyczna opowieść o życiu w dolinie i wędrówce na szczyt. Autor proponuje zmienić nieco myślenie. Wbrew pozorom to jest trudniejsze, niż zmienić swoją sytuację. Tak naprawdę zmiana myślenia to pierwszy krok do zmiany sytuacji. Na odwrót często nie działa. Wszystko zaczyna się w głowie i to też w większości przypadków nie tylko wyświechtany slogan, ale też najzwyklejsza prawda.

Ja głęboko wierzę, że wszystko jest po coś. Najlepiej uczymy się na tych najgorszych doświadczeniach. Ale nie tylko o wyciąganie wniosków tutaj chodzi. Czasami po prostu musi być źle, żeby mogło być dobrze. Albo żebyśmy to dobrze w ogóle dostrzegli i docenili. Myślę, że zarówno nadmiar szczęścia jak i nieszczęścia u jednego człowieka mocno zaburza równowagę i funkcjonowanie całego jego otoczenia. Normalnie nie powinno być takich sytuacji, chociaż oczywiście się zdarzają. I to jest akurat wina ludzi, a nie ślepego losu.

Dlaczego wina ludzi? Bo chcą zbyt dużo. Albo w ogóle. Bo nie chcą zachować odpowiednich proporcji. Bo nie chce im się żyć. Bo nie dbają o siebie, swoją rodzinę, otoczenie. Albo walczą z wiatrakami, zamiast lepiej spożytkować swoją energię.

Życie to dynamiczny, wciąż zmieniający się twór, który sam z siebie dba o zachowanie równowagi. My ludzie, mamy ogromne możliwości, więc zdarza nam się czasami zaburzać tę harmonię. I później są problemy. Raz jest lepiej, raz gorzej. Są upadki i wzloty. Tak musi być. Naszym zadaniem jest tak balansować pomiędzy nimi, aby nie tracić równowagi. Oczywiście prawdopodobnie spadniemy raz, drugi czy trzeci. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się po prostu podnieść.

3 Replies to “Balans i równowaga”

  1. Masz rację z tymi wzlotami i upadkami. Ważna jest równowaga, nie może być ani zbyt pięknie, ani zbyt przytłaczająco. Słuszna uwaga z tym, że uczymy się na błędach.

  2. To co oczywiste bardzo czesto równocześnie jest trudne do wprowadzenia w życie. Tak też jest w przypadku równowagi. Jest bardzo ważna i każdy wie, że powinien do niej dążyć, ale to wlasnie dążenie do niej jest mega kłopotliwe. Szczęściarzami są Co którym się udaje 😉

  3. Podpisuję się pod tym co napisałaś. Do tego porażki wpływają na nasze doświadczenie i definiują to, kim się stajemy. Nic nie jest bez powodu!

Comments are closed.